To nie brzuch czy obwisły biust są zmorą tysięcy Polek. „Motylki”, „grube” ramiona stają się naszym narodowym kompleksem. Jak się go pozbyć?

„Zasłoń je”, „Przy takich gabarytach nie wypada odsłaniać ramion”, „Masz potężne ramiona, zamaskuj je”.
Jeśli ktoś do Ciebie tak mówi, możesz te rady spokojnie olać. Te uwagi najczęściej słyszymy od osób starszych lub/i kobiet, które ktoś wcześniej mocno skrzywdził podobną uwagą. Jeśli jesteś okrągła, wielce prawdopodobne, że Twoje ramiona również nie będą należały do najszczuplejszych. Warto podczas treningów pamiętać o tej części ciała, ale co zrobić z nimi tu i teraz?  
#uwolnićpolskieramiona

Opcja nr 1- Pokaż je! Na przekór wymyślonym kompleksom

Nie wierzę, że nie chcesz się skusić na którąś z tych pięknych sukienek odsłaniających dekolt i ramiona! Idź pod prąd ze swoimi kompleksami, nie pozwól im decydować co dzisiaj na siebie włożysz. Niech Cię żadne bzdety nie ograniczają. Nie wymyślaj problemów, których nie ma.
Pozwól sobie na piękną stylizację, która pokaże Twoją kobiecość. Jeśli nie czujesz się ze sobą pewnie, to widać. I niczym tego nie zakryjesz!
Idealny look zaczyna się od bielizny. Znajdź odpowiedni dla siebie biustonosz, dobierz w dobrym salonie bielizny. Do odkrytych ramion polecam biustonosze bez ramiączek. Wonderbra czy Panache ma w swojej ofercie co najmniej do miseczki G, a nawet H. Pytajcie w salonach, nie rezygnujcie jeśli w sklepie nie mają Waszego rozmiaru. Za swoim Wonderbra obdzwoniłam kilka salonów.

Opcja nr 2- Zakryj, ukryj, zapomnij…

Ubierając kobiety, od lat największym problemem było proponowanie bluzki czy sukienki, która nie zasłania ramion. Gdy prowadziłam butik dla pań + size przed sezonem ślubnym jedno pytanie doprowadzało mnie do dzikiego szału (który niestety musiałam tłumić głęboko w sobie):
„Czy ma pani bolerka?”.
Dziś uczę się pracować nad swoimi uczuciami i nie chować wszystkich emocji w środku. Więc jeśli chcesz otworzyć bramy piekieł i zobaczyć mnie ziejącą ogniem, ciskającą finezyjnymi przekleństwami i wyrywającą sobie włosy z głowy, zapytaj mnie o pieprzone bolerko. Uwierz mi, na długo zapamiętasz ten widok.
Bolerka, które oglądam w naszych sklepach kojarzą się niestety z tandetą. Prawdziwy festiwal bolerek można zobaczyć na większości wesel.
Prawda jest taka, że krótkie bolerko służy nie zamaskowaniu potężnej góry, a dodaniu objętości np by wyrównać z biodrami. Takie zabiegi pasują np gruszkom. Oczywiście pod warunkiem, że cała stylizacja jest w tzw. „pytkę”. Ciekawy krótki żakiet, futro połączone z dołem o wyższym stanie lub ołówkową kreacją i można stworzyć świetną stylizację. Nie dla każdego jednak.
Najgorzej gdy skusi się na nie właścicielka sylwetki typu jabłko. Bolerko to zło, Drogie jabłuszka.
Wdzianka, krótkie żakiety, kurtki, sweterki przemyślane i ciekawe to jest dobra alternatywa dla CHOLERNYCH BOLEREK! Jeśli jednak kochasz bolerka, znalazłam kilka intrygujących 😉

 

Ze smutkiem spoglądam na posty przyszłych panien młodych na forach i grupach „ślubnych”. Na siłę do pięknych sukien dobierają „coś do zakrycia”… Naprawdę w tym wyjątkowym dniu również dajesz się „pomiatać” swoim durnym kompleksom? Jeszcze smutniejsze są komentarze przy zdjęciach panien młodych większych niż rozmiar 36. Czego najczęściej dotyczą? Ramion!
Zakrywanie niczym się nie różni od zamiatania problemów pod dywan.
Żyje się tu i teraz.
Chcesz wyglądać lepiej? Najpierw siebie polub, potem pomyśl jak możesz swe kochane ciało pielęgnować i kształtować.
Z miłości, nie z nienawiści do siebie.
Ramiona też można ćwiczyć 😉 Ale je pokazać możesz nawet teraz. Zaufaj mi, świat się nie zawali.

 

 

Fot. W.Urbanek