foto: Jarek Boczkowski

Ona je loda, a on pizzę. Okropności.

Nie lubimy być oceniani.

Niedawno dużo myślałam na ten temat. Wielu moich dużych znajomych nie lubi jeść w sytuacjach gdzie czuje się „pod ostrzałem” spojrzeń.
Wiele razy to jednak nasza głowa tworzy swoje paranoje.
Przykład z życia.
Jedziemy z Wojtkiem autem, nie mając czasu na obiad, kupujemy coś po drodze.
Stajemy na czerwonym świetle i w tym momencie i ja i Wojtek odkładamy kanapki. Ruszamy na zielonym i wracamy do jedzenia.
Pytam się „Też boisz się spojrzeń kierowców obok?”
Wojtek „Tak, źle się czuję, nie chcę by na mnie patrzyli”.
Skąd to się bierze?
Czujemy się głupio, podejrzewamy innych o to, że zapewne myślą o nas „grubas i je, po co on je, jak jest taki gruby”.
Ale skądś się takie myślenie wzięło.
Nie wiem jak to było u mnie. Pewnie jakieś ciocie, albo inni życzliwi Janusze w dzieciństwie rzucali dowcipami przy obiedzie.
Pamiętam jak obiad stanął mi w gardle całkiem niedawno.
Brałam udział w jednym z programów Tv. Podczas obiadu, jeden ze starszych uczestników zapytał mnie coś w ten deseń „Czy nie jesz za dużo?”.
Tego dnia już niczego nie zjadłam.  Miałam ochotę moją starą metodą wszystko wyjąć z powrotem. Wszystko tzn zupę, bo do drugiego nie dotarłam. Wydarłam się na niego i… Poszłam się popłakać. Duża baba, a płacze. Głupia. Cóż zrobić.
Wszyscy wiemy skąd biorą się dodatkowe kg. Nie robię z siebie ofiary. Nigdy się nie poddam, moja walka, moja sprawa. Docinki mogą boleć. Mimo, że mam już wyrobioną, grubą skórę ta mi dopiekła. Była tak zaskakująca i w momencie gdy byłam bardzo słaba psychicznie, że pękłam.
Podejrzewam, że w normalnych warunkach bym się co najwyżej lekko wkurzyła i olała.

foto:Andrzej Bigelmajer

Nie jedz tutaj!

  Madzia była bardzo dużym dzieckiem. Ale to już wina mamy. Przecież mała Madzia sama sobie nie gotowała. Z jednej strony mama bardzo nie chciała by jej dziecko było grube, a z drugiej tak się stało…
W miejscach publicznych mama zakazywała jej jeść. Co by inni nie widzieli.
Na zasadzie: „niech nie patrzą i nie gadają”.
Magda długo w swoim dorosłym już życiu walczyła z jedzeniem w miejscach publicznych.
Traumy z dzieciństwa ciągną się za nami latami.
Niestety.

 

Nie chcę być podejrzany o osądzanie innych

Kilka dni temu Karol zmienił mi postrzeganie tego tematu.
Był on na szybkim obiedzie w miejscu gdzie serwuje się dania typu fast food. Na przeciwko siedziała duża dziewczyna. Jadła nerwowo i rozglądała się po sali.
„Unikałem spoglądania na nią by nie czuła się skrępowana. Ale sam czułem się nieswojo, bojąc się patrzeć w jej kierunku by nie pomyślała, że mogę ją osądzać”.
Ciekawe.
Karol poczuł w pewnym sensie dyskomfort.
Poznałam stanowisko osoby „prawdopodobnie mogącej być tym oceniającym i obserwującym” jedzącego grubaska.Monika stara się „nie patrzeć”, ale przyznaje, że się irytuje widząc grubą osobę jedzącą coś kalorycznego. Jest gruby, więc może powinien przestać jeść takie rzeczy? Osądza sobie w duchu.

Zastanawiam się nad podsumowaniem…
Oczywiście, zdarza nam się spotykać z przykrościami. Ale warto się zastanowić ile rzeczy sami sobie wbijamy pewne rzeczy do głowy.
Czy przejmowanie się na zapas przypadkiem nie ogranicza nas?
Tak. I nie mam na myśli tylko sytuacji związanych ze spożywaniem posiłków.
Za dużo rozprawiamy nad tym co inni o nas myślą.

Sądzę, że szczupłe osoby nie raz miały odwrotne uwagi.
Lubimy się wpieprzać w cudze życie i w talerze też. 

Uwaga. Wszystkie postacie są niezmyślone, a imiona niezmienione.