Z okazji początku roku szkolnego będę dziś wyjątkowo grzeczna.

  Wracam do żywych moi mili. Wiele rzeczy się skończyło, ale jeszcze więcej przed nami.
Jesień napawa mnie nową energią i nadzieją. Wrzesień zawsze był wyjątkowy.
Tata kupował masę pięknych zeszytów, kredek i innych bajerów, które ja potem na środku pokoju rozdzielałam na „Wojtek, Tomek i Ja”.
Teraz mam wyrzuty sumienia przez naciąganie Taty ciągle na nowe piórniki, pióra, kolorowe Stilo i inne bzdety, bez których mogłabym się obyć.
Nie byłam typowym, rozwydrzonym dzieciakiem.
Teraz wiem, że byłam słodka, subtelna i sprytna.
W sklepach, gdy czegoś chciałam, nie sygnalizowałam tego w żaden sposób typowy dla bachorów.
Nie było męczenia typu „Kup mi, kup mi, chcę, chcę, chcę”.
Ja po prostu stawałam i patrzyłam. Wlepiałam wzrok i robiłam minkę „marzę sobie, ja tylko patrzę i sobie wyobrażam, że to mam”. Nigdy nie powiedziałam, że czegoś chcę, ja po prosu patrzyłam.
Wystarczyło.
Tata zawsze  brał się na mój „paczaizm”.
Obawiam się, że Ewunia była rozkoszną manipulantką.
Dziś jest duża i udaje grzeczną. Zmanipulowała brata by ten zrobił jej na szybko kilka zdjęć.
Midi spódnica M&S
Koszula George
Torebka, szpilki Stylowe Buty
Okulary Miu Miu